Zacznę od stwierdzenia, że krytyczne nastawienie do polityki amerykańskiej nie dotyczy tylko AfD. Prawie 60% Niemców oceniło krytycznie w marcu atak na Iran, w czym łączyło się poparcie dla prawa międzynarodowego i obawa przez możliwym poszerzeniem konfliktu, z obawą o negatywny wpływ na handel międzynarodowy i ceny paliw. Niepokojący jest prawie tak samo niewielkie zaufanie do USA (15%) jak i Rosji (12%).
W Niemczech szczególnie ciekawa sytuacja panuje w AfD, która podzieliła się po ataku amerykańskim na Iran. Poparcie ekipy Trumpa było dotąd bardzo ważne dla AfD, wzmacniało jej pozycję wewnątrzpolityczną, by przypomnieć znane pozytywne wypowiedzi Elona Muska. Teraz kierownictwo AfD (Weidel i Chrupalla) krytykuje USA i Izrael za atak na Iran, ale część polityków AfD, w tym posłowie, popiera nadal Trumpa i jego ruch MAGA. Krytyka władz AfD brzmi dziwnie: należy przestrzegać prawa międzynarodowego, a destabilizacja Bliskiego Wschodu nie jest w niemieckim interesie. Pojawił się zarzut, że kierownictwo AfD argumentuje podobnie jak Annalena Baerbock, była minister SZ z Zielonych.
Widoczne jest pęknięcie AfD, na część proamerykańską (Weidel) i bardziej prorosyjską (Chrupalla). Do krytyków tej krytyki przez kierownictwo AfD należy znany, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, Rainer Kraft. Do popierających politykę amerykańską należy także Markus Frohnmaier (jutro startuje jako członu kandydat AfD w wyborach w Badenii-Wirtembergii), mimo że we wcześniejszych latach zarzucano mu bliskie związki z Moskwą. Po stronie Trumpa stanęła Beatrix von Storch (polityka bezpieczeństwa i stosunki transatlantyckie w AfD), poseł AfD Malte Kaufmann,
Prorosyjskie i antyamerykańskie stanowisko łączone jest często z niemieckimi przesiedleńcami z byłego Związku Sowieckiego. Ta liczna grupa, szacowana na 2,5 do 5 mln osób, uważana jest za związaną emocjonalnie z Rosją i podatną na propagandę rosyjską. W 90% osiedliła się w zachodnich landach, wcześniej duża część głosowała na CDU, teraz bardziej na AfD. Opinie o prorosyjskim i konserwatywnym nastawieniu były jednak przesadne. Według nowszych badań (https://www.frankfurter-hefte.de/artikel/putins-verbuendete-in-deutschland-3469-1/) większość Russlanddeutsche głosuje na na SPD i Zielonych, mniej na CDU, niewielki procent na AfD i Linke. Częściej korzystają z rosyjskich mediów, ale przeważnie uważają je za mniej wiarygodne od niemieckich. Znaczna ich część (60%), większa niż wszystkich Niemców uważała jednak aneksję Krymu za uprawnioną. Jak widać jest to dość heterogeniczna społeczność. Jej nastawienie nie ma jednak decydującego znaczenia dla kursu AfD.
Widać stąd, że większe znaczenie mają antyamerykańskie i prorosyjskie resentymenty na terenie byłej NRD niż prorosyjskie nastawienie niemieckich przesiedleńców z Rosji, Russlanddeutsche. Antyamerykańskie stanowisko łączyć należy przede wszystkim z politykami AfD ze wschodnich landów, z Björnem Höcke na czele. Padły z ich strony zarzuty o uleganie przez część polityków AfD naciskom izraelskim.
Jak widać, AfD jest mocno podzielone, na część proamerykańską i prorosyjską, a jako całość ma trudności z określeniem swej polityki zagranicznej.