11 października 2026

Odwołanie po interwencjach wysokiego szczebla spotkania w Stacji Naukowej PAN poświęconego powojennym obozom dla Niemców w Polsce (1945-1949) w pamięci i polityce ciągle budzi moje naiwne zapewne zdziwienie. Zarazem budzi wspomnienia o lata 80. XX w., gdy zaczynałem uczestniczyć w życiu naukowym.

Ponieważ były to zagadnienia niemieckie i polsko-niemieckie więc były to także dyskusje wiążące się jakoś z problematyką mniejszości niemieckiej. Siedziałem, słuchałem wystąpienia historyka polskiego, którego znałem i wiedziałem, że jest mądrym człowiekiem. Mówił na jakimś spotkaniu w Niemczech rzecz jasna w którymś momencie o tym, że mniejszości niemieckiej w PRL nie było i nie ma. Potem wstawał ktoś ze słuchaczy i mówił, że wyjechał z Polski ileś tam lat temu, ale tam gdzie mieszkał większość czuła się narodowości niemieckiej, wielu z nich mieszka tam nadal, czyli mniejszość jest. Prelegent powtarzał, że mniejszości nie ma. Potem wstawał kolejny słuchacz i mówił, że tam gdzie on mieszkał to też… A prelegent odpowiadał, że mniejszości nie było i nie ma. Podziwiałem jego opanowanie, bo było jasne, że nic innego powiedzieć nie może, ale świetnie zdaje sobie sprawę z całej gry. Potem mniejszość uznano, granicy nikt nie kwestionuje, polska racja stanu zyskała a nie straciła, objawów destabilizacji społeczeństwa z tego powodu nie widać.

 

A teraz obozy powojenne. Fala dyskusji o nich przeszła w latach 90. minionego wieku. Więc kto chce może poczytać, niekiedy o obozach dla Niemców, niekiedy szerzej o powojennych obozach w komunistycznej Polsce: Golon M., Polityka radzieckich władz wojskowych i policyjnych na Pomorzu Nadwiślańskim w latach 1945–1947, Toruń 2001; Komisja Specjalna do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym 1945–1954. Wybór dokumentów, opracowanie D. Jarosz, T. Wolsza, Warszawa 1995; Niemcy w Polsce 1945–1950. Wybór dokumentów, red. W. Borodziej, H. Lemberg, t. 1: Władze i instytucje centralne. Województwo olsztyńskie, wybór i opracowanie W. Borodziej, C. Kraft, Warszawa 2000; t. 2: Polska centralna. Województwo śląskie, wybór i opracowanie I. Eser, J. Kochanowski, Warszawa 2000; t. 3: Województwo poznańskie i szczecińskie, wybór i opracowanie S. Jankowiak, K. Steffen, Warszawa 2001; t. 4: Pomorze Gdańskie, i Dolny Śląsk, red. D. Bockowski, wybór i opracowanie I. Eser, W. Stankowski, C. Kraft, S. Jankowiak, Warszawa 2001; J. Kochanowski, W polskiej niewoli. Niemieccy jeńcy wojenni w Polsce 1945–1950, Warszawa 2001; B. Kopka, Obozy pracy w Polsce — przewodnik encyklopedyczny 1945–1950, Warszawa 2002; E. Nowak, Obozy na Śląsku Opolskim w systemie powojennych obozów w Polsce (1945–1950). Historia i implikacje, Opole 2002; W. Stankowski, Obozy pracy i inne miejsca odosobnienia dla niemieckiej ludności cywilnej w Polsce w latach 1945–1950, Bydgoszcz 2002; T. Wolsza, W cieniu Wronek, Jaworzna i Piechcina... 1945–1956. Życie codzienne w polskich więzieniach, obozach i ośrodkach pracy więźniów, Warszawa 2003. Jeszcze Adam Dziurok, trochę moich książek, Tomasz Browarek, Bernard Linek, inne książki Edmunda Nowaka, Zygmunt Woźniczka, Bernadette Nitschke, Witold Stankowski, upamiętnienie w Łambinowicach itd. Można by jeszcze dalej.

 

Wydawało się, że sprawa zamknięta. Zresztą obecnie nic istotnie nowego na temat tych obozów powiedzieć się nie da, bo nie ma źródeł. Czyli rzecz opracowana naukowo. Wprawdzie jestem świadomy, że jest to obszar trudnej pamięci, wymagający staranności i rzetelności a nie publicystycznego rzucania „polskimi obozami koncentracyjnymi”, ale wydawało się, że mogący zostać poddany rzetelnej analizie naukowej: co robiono z pamięcią o nim w PRL i w RFN, jak zmieniało się to w kolejnych dekadach i podczas przełomu lat 80. XX w. I wreszcie, co dzieje się z tą pamięcią w demokratycznym systemie III RP. Spojrzenie historyczne, politologiczne i socjologiczne. Ściśle naukowe.

 

Nagle komuś wydaje się, że zagraża to polskiej racji stanu. Przypuszczam, że o treści książki nic nie wie, ale tak jak w czasach słusznie minionych reaguje na hasła. Jeżeli ktoś mówi to słowo, to oznacza, że …………. A może właśnie dopiero wtedy tworzy się problem, gdy próbuje się tabuizować fakty historyczne, zamiast racjonalnie kształtować narrację o nich? Bo sądzę, że takie kształtowanie jest możliwe skoro kontekst historyczny jest oczywisty. W Polsce międzywojennej obywateli polskich narodowości niemieckiej nie mordowano. Brutalność ataków na nich eskalowała na przełomie 1938/1939 pod wpływem narastającego zagrożenia przez III Rzeszę. Gdyby nie to, nie okrutna okupacja niemiecka, zdziesiątkowanie polskich elit, zniszczenie struktur społecznych, gdyby nie wpływ codziennego kontaktu z niemiecką przemocą, okrucieństwem i doświadczeniem śmierci najbliższych, nie byłoby powojennych obozów. Dlatego też tak ważna jest pamięć o niemieckich obozach czasu wojny, także upamiętnienie obozu w Gusen (wykład miał być przecież w Austrii), bo tam Niemcy (i Austriacy) wymordowali kilka tysięcy członków polskich elit, współtworząc grunt pod powojenne obozy dla Niemców  i przemoc wobec nich. Dlatego dyskusja o powojennych obozach w niczym nie osłabia polskiego zaangażowania w upamiętnienie w Gusen, ono je wzmacnia.

 

 

 

Czy dyskutować o trudnej historii?